Dziury i Góry Towarne
Wspomnienia
To był bardzo fotograficzny tydzień. Zaczął się z przytupem. Zobaczymy tylko, co z tego tupania zostanie, kiedy kurz opadnie.
Otóż, w poniedziałkowy wieczór po pracy pojechaliśmy z Olkiem, jako reprezentacja KF "Źródło", do MDK na Janasa. Spotkaliśmy się z motorem zamieszania, czyli Łysym i panią dyrektor MDK, Katarzyną. Negocjowaliśmy możliwe rozwiązania i sposoby organizacji pracy galerii fotografii, która powstaje przy MDK. Jest dobra wola po każdej ze stron stołu, więc rozmowy idą gładko. Życie zweryfikuje entuzjazm niebawem. Jestem tego pewny, jak mało czego. Nie zrażamy się jednak, tylko pracujemy. Sprawa jest w toku. Sporo dokumentów i regulaminów trzeba przygotować, więc jest co robić i czego się uczyć.
Wtorek też był dniem fotograficznym, choć zdjęć nikt nie robił. Za to czytaliśmy z Olkiem gazyliony prawnych interpretacji ustawy o ochronie praw autorskich i pokrewnych, a co za tym idzie, co, gdzie i komu wolno fotografować, czego nie wolno pokazywać i kogo pytać o pozwolenie. Raczej nudna sprawa, ale konieczna. Pochłonęła pół wtorku chyba. Mam nadzieję, że nie męczyliśmy się na marne i ArchiPlener "Źródła" dojdzie do skutku w jakimś ciekawym miejscu, do którego nie każdy ma dostęp.
Potem nastąpiła reszta tygodnia, którą radośnie poświęciłem na uczenie się amatorskich technik fotografowania, ale o tym później.
Wycieczka
W sobotę bardzo sprawnie wyjechaliśmy na Jurę. Na miejscu byliśmy wcześnie, ale popełniłem strategiczny błąd, który polegał na uruchomieniu nawigacji Google w smartfonie. Jak zwykle, kiedy smartfon miał się przydać do czegoś bardziej konkretnego niż marnotrawstwo czasu, zawiódł i wywiódł nas w pole. Sprawność wyjazdu została zeżarta przez googlowskie błądzenie po okolicach Olsztyna w poszukiwaniu parkingu, który jest przy głównej drodze Olsztyn - Kusięta. Google potrafi zgubić się wszędzie.
Kiedy już wyrzuciłem z siebie złość, zaczął się przyjemny dzień na Jurze. Z parkingu przy cmentarzu wojennym (który planujemy odwiedzić następnym razem) ruszyliśmy w las w kierunku północnym licząc, że idąc na azymut trafimy na Góry Towarne. Jurajski las, jak to jurajski las, okazał się gęsty i mało Gór nie minęliśmy od zachodu. Coś nas pokusiło skręcić w prawo, pewnie plama słońca na polance i tak, przez przypadek, weszliśmy pomiędzy wzgórza Gór Towarnych.
 |
| Po wyjściu z lasu pokazują się skałki Gór Towarnych. |
Miejsce jest przepiękne, a pogoda dopisała nam na medal, więc zostaliśmy na tej polance pomiędzy wzgórzami chyba z dwie godziny, gdzie bez opamiętania sprawdzałem wszystkie mądrości, których nauczyłem się w poprzedzającym tygodniu. Mierzyłem światło, zmieniałem ustawienia, obserwowałem histogramy i zmieniałem filtry. Ola nudziła się jak mops.
 |
| Mocno wiało i te ładne chmury wkrótce miały nie być już tak ładne. |
W końcu wleźliśmy na jedno i drugie wzgórze, popatrzyliśmy w lewo i prawo, na Olsztyn i Częstochowę, za którą widać już było zbliżającą się zmianę pogody. W końcu Ola wejrzała do dziury i stwierdziła "Wspinają się". No to się przyłączyliśmy. Nie do samego wspinania, ale do towarzystwa. Koledzy z Warszawy nie mieli nic przeciwko fotografowaniu się, więc zrobiłem kilka zdjęć. Jak się później okazało, fotografowałem jasno świecącą na polskim niebie wspinaczkowym gwiazdę bulderingu. Piotrek (blondyn) pojawia się obecnie nader często w wiadomościach portalu Wspinanie.pl. Jego kolega, Olek, będąc bardziej skrytym pojawia się chyba mniej, ale nie jestem pewny, bo nie prześledziłem tematu zbyt dokładnie. Wiadomości ze świata wspinaczkowego zawsze traktowałem trochę po macoszemu. Za to samo wspinanie pozostawało w moim życiu tematem priorytetowym przez wiele lat. Stąd, kiedy jest sposobność popatrzeć, powspinać albo pofotografować wspinanie, zawsze skorzystam.
 |
| Ola idzie popatrzeć z góry. |
Fotografia
Mówiąc o fotografowaniu, no to jest dziś o czym mówić.
W ubiegłym tygodniu zaklinałem się, że wezmę ze sobą statyw i zrobię kilka zdjęć HDR. Oczywiście bezwstydnie kłamałem. Nie mam zamiaru dźwigać statywu bez potrzeby. Od tej mordęgi wybawiła mnie nauka. "Nie chciało się nosić teczki, trzeba dźwigać dziś woreczki!" jest ciągle aktualne. Na szczęście!
Próbowałem kiedyś zrobić kilka HDRów w aparacie Sony A65 i szybko się znudziłem. Nieudanych prób było aż nadto. Szybciej zrobiłbym RAWa i wywołał w domu. W nowszym Sony A7II zrobiłem kilka zdjęć Biakła z włączonym HDR Auto i ku mojemu zdziwieniu, udały się nieźle. Skoro więc zaklinałem się, że wezmę ten statyw i zrobię HDRa, to uznałem za stosowne się odpowiednio doszkolić. Doszkoliłem się i statywu nie zabrałem.
W trakcie jednego ze szkoleń nt. ustawień aparatu pod kątem fotografii pejzażowej prowadzący wspomniał, iż histogram jest zoptymalizowany pod kątem plików JPG, nie zaś RAW. Stąd posługiwanie się histogramem robiąc RAWy może być mylące, gdyż podgląd histogramu Live-view lub wykonanego zdjęcia uwzględnia ustawienia strefy twórczej JPG, choć nie są one zapisywane w pliku RAW. Rzecz była mi wiadoma od lat i nie zajmowała mnie do momentu, gdy autor szkolenia zdradził pewną sztuczkę dla użytkowników RAWów. Sztuczka polega na maksymalnym zmniejszeniu kontrastu w strefie twórczej "-3" i ustawieniu maksymalnej wartości D-range Optimizera "+5LV". Dzięki temu zabiegowi, operator widzi najszerszy możliwy zakres tonalny JPG w widoku Live-view, co oczywiście ułatwia kadrowanie i ustawianie ostrości. Sztuczka ta nie aplikuje się do moich amatorskich potrzeb podczas zapisu JPG, ale skłoniła mnie do pewnych przemyśleń na temat kontrastu i zakresów tonalnych plików RAW i JPG.
Skoro najszerszy możliwy do uzyskania zakres tonalny pliku JPG jest węższy niż RAW, oznacza to, że zawsze mam zapas, gdy histogram lub zebra alarmują przycięcie świateł lub cieni. W końcu aparat zawsze fotografuje w formacie RAW, dopiero później procesor obrazu aplikuje ustawienia strefy twórczej przycinając zakres do ograniczonego JPGa. Stąd płynie wniosek, że moje próby z HDRem i D-range Optimizerem były przedwczesne.
W sytuacji zapisu obrazu jako JPG, strefa twórcza aplikuje zadany poziom kontrastu ogólnego. Zwykle ustawiałem "0" lub "+1", co czyniło poprawną rejestrację niektórych scen niemożliwą z założenia. Próbowałem wówczas ratować sytuację Optimizerem przesuwając cienie w prawą stronę histogramu. Refleksja płynąca ze szkolenia zmienia podejście. Ocenę ekspozycji rozpocząć z poziomem kontrastu "-3". Kontrast zwiększać, jeśli histogram jest niepełny, lub zmniejszać Optimizerem, jeśli scena przekracza możliwości JPGa. Jak to wpłynie na obraz? Czy zdjęcia będą miłe dla oka? Naturalne? Trzeba to sprawdzić w terenie. Bez statywu.
 |
| Wieś, w której stoją te skałki nazywa się Kusięta. Nie dziwię się. |
 |
| Piękne Góry Towarne. |
 |
| Cudne miejsce. |
Dla wprawy poćwiczyłem trochę w domu przed wyjazdem. Fotografowałem dwa bardzo kontrastowe tematy - fasadę budynku na tle bardzo jasnego nieba i włączoną lampę stojącą obok brązowej zasłony w słabo oświetlonym pokoju. Wybór tematów chyba był dobry, bo obnażył pewne ograniczenia metody, które dotąd jedynie przeczuwałem. Eksperyment pokazał, że pięciostopniowy D-range Optimizer nie równa się siłą działania pięciu klikom pokrętła korekcji ekspozycji. Nawet oznaczenie kolejnych stopni Optimizera to "LV", a nie "EV". Jest to zatem bardziej "Level" niż "Exposure Value", czyli poziom mocy, a nie wartość ekspozycji. Stąd wniosek, że triada naświetlania może nie działać poprawnie.
W poprzednim wpisie sugerowałem, żeby jeden klik korekcji kompensować jednym stopniem Optimizera. W efekcie niebo zarejestrowało się dobrze, ale ogólnie zdjęcia są ciut ponure. Dzień taki był od południa, ale mam wrażenie, że są niedoświetlone. Dochodzę teraz do wniosku, że chyba jednak są.
Eksperymenty w domu zdają się sugerować, że Optimizer nie wyciąga szczegółów z RAWa, a jedynie rozjaśnia cienie, jak suwak Shadows w LR. Szkoda. Agresywne rozjaśnianie z JPGa zawsze spowoduje szum i spadek jakości obrazu. Sprawę pogorszy naświetlanie na światła w scenach o wysokim kontraście. Zatem należy funkcji używać ostrożnie.
Obserwacja histogramu i obrazu zdaje się mówić, że dopiero poziom 3 (3LV) Optimizera kompensuje korekcję 0,3EV. Poziom 4 (4LV) w przybliżeniu kompensuje 0,6EV, zaś poziom 5 (5LV) kompensuje 1EV. Poziomy 3-5 są agresywne w działaniu, zaś 1-2 łagodne. Praktyczne implikacje będą zatem następujące: dla naturalnego wyglądu zdjęcia i łagodnego rozjaśnienia niezbyt głębokich cieni przy poprawnej ekspozycji, używać poziomów 1-2. W przypadku korekcji ekspozycji na minus, maksymalny poziom możliwy do skorygowania Optimizerem to -1EV przy akceptacji poważnej straty jakości i znacznego wzmocnienia szumu w cieniach. W przypadku scen o większym kontraście, konieczny będzie statyw i HDR.
 |
Skrajnie kontrastowa scena - ciemny pień sosny w cieniu sfotografowany pod światło. Korekcja -1,3EV; Optimizer 5LV. |
Wszystko to zdaje się coraz bardziej skomplikowane i niepotrzebnie utrudnione. W końcu można zrobić RAWa i łatwo wywołać w LR. Jednakże, coś co z początku może zdawać się trudne, z czasem może przynieś całkiem dobre rezultaty przy mniejszym nakładzie pracy. Warunkiem jest oczywiście dobre opanowanie narzędzi i metody pracy. W końcu większość pamiątkowych zdjęć z wycieczki, to nie konkursowe prace. Wystarczy, że są poprawne. Liczę na satysfakcjonujące efekty prosto z aparatu w zmiennych warunkach oświetleniowych, gdy wykonuję sporo zdjęć pamiątkowych. Oczekuję realistycznego wyglądu bez neopiktorialnych efektów. Ostatnia wycieczka i poprzedzający ją tydzień poświęciłem na próbę uzyskania tego rezultatu jedynie przy pomocy regulacji kontrastu i Optimizera. Efekty są pomyślne i potwierdzają przeczucia i obserwacje zdjęć próbnych lampy i elewacji. Wszystkie zdjęcia z tej wycieczki opracowałem wsadowo. Zaraz po imporcie, wszystkie obrazy zostały potraktowane narzędziem Auto-Levels z ustawieniem zerowego przycięcia świateł czy cieni. Pomimo tego, że fotografowałem około południa w słoneczny dzień sceny o bardzo dużej rozpiętości tonalnej - białe, wapienne skały na tle lasu sosnowego, żadne ze zdjęć nie zostało obcięte z żadnej ze stron histogramu. Wyglądają też zupełnie poprawnie. To mnie satysfakcjonuje.
 |
| Odrobinę zwiększyłem mikro kontrast w post-produkcji. |
 |
| Poprawna ekspozycja i zadowalający efekt wprost z aparatu. |
W czasie wycieczki, chcąc zachować wszystkie szczegóły faktury wapiennej skały, niemalże każde zdjęcie niedoświetlałem o 1EV i korygowałem Optimizerem poziomem 5 (5LV). Zwykle też ustawiałem kontrast w strefie twórczej na +2, żeby wypełnić histogram od lewej do prawej. Z uwagi na słoneczną pogodę, niebieskie niebo i dość kolorowy krajobraz, stosowałem ogólne ustawienie strefy twórczej w trybie "Landscape", który to tryb zwiększa kontrast i wysyca kolory niebieski i zielony. Narzędzie Auto-Levels dokonywało jedynie kosmetycznych poprawek. Pokusiłem się jeszcze o zwiększenie mikro kontrastu narzędziem Clarity, ale to też wsadowo i nieznacznie.
 |
| Biały wapień w pełnym południowym słońcu i głęboki cień zachowują wszystkie szczegóły. |
W swoich ćwiczeniach poszedłem jeszcze o krok dalej, trochę na wyrost, jak się okazało. W czasie ćwiczeń stosowałem klasyczne filtry UV i polaryzacyjny. Filtry mam jeszcze z czasów analogowych, a używałem je bez przerwy przez kilkanaście ostatnich lat w fotografii cyfrowej. Przestałem ich używać po zakupie Sony A7II i obiektywów Zeiss nowej generacji. Przeczuwałem, że stare filtry mogą być niewystarczające optycznie dla nowego zestawu. Ćwiczenia minionej soboty potwierdziły te obawy. Filtr UV nieznacznie obniżył kontrast zdjęć, wywabił zaniebieszczenie jasnej partii nieba i niestety zaniebieszczył zielenie w cieniach. Spadek kontrastu odnotowany w C1 wynosił ok. 1,5% i był widoczny dla oka. Filtr polaryzacyjny wykonał swoją polaryzacyjną robotę bez zarzutów, niestety kosztem dramatycznego spadku ostrości obrazu i ponad dziesięcioprocentowego spadku kontrastu. Detale zdjęcia są nie do odratowania. Filtry wracają do pudełka.
 |
Sony A7II; Zeiss Sonnar 35mm f/2,8 @f/8. Tryb Standard; Kontrast +2; Korekcja -1EV; Optimizer +5LV. Wsadowo: Auto-Levels; Clarity. |
 |
Sony A7II; Zeiss Sonnar 35mm f/2,8 @f/8; Filtr UV. Tryb Standard; Kontrast +2; Korekcja -1EV; Optimizer +5LV. Wsadowo: Auto-Levels; Clarity. |
 |
Sony A7II; Zeiss Sonnar 35mm f/2,8 @f/8; Filtr polaryzacyjny. Tryb Standard; Kontrast +2; Korekcja -1EV; Optimizer +5LV. Wsadowo: Auto-Levels; Clarity. |
 |
Sony A7II; Zeiss Sonnar 35mm f/2,8 @f/8; Filtr polaryzacyjny. Tryb Landscape; Kontrast +2; Korekcja -1EV; Optimizer +5LV. Wsadowo: Auto-Levels; Clarity. |
Kiedy podczas spaceru dotarliśmy do La Grotty w Kusiętach, spotkaliśmy tam wspinaczy z Warszawy, którzy nie mieli nic przeciwko byciu fotografowanymi. Chętnie skorzystałem, bo przystawki mieli ciekawe, a ja okazję do ponownego uruchomienia Lock-on Full-frame Continuous Autofocus i zdania się na jego działanie. W sportowej akcji sprawdził się tak samo dobrze, jak wtedy, kiedy fotografowałem Olę i Nieznanego Wędkarza. O ile ruch w dynamicznych pacnięciach nie zawsze się zamroził, o tyle autofocus blokował się zawsze na wspinaczu, gdy ten wykonywał ruch.
 |
| Chłód zdjęcia pochodzi z balansu bieli ustawionego na słonko. Byliśmy w cieniu. |
Ustawienia ekspozycji stosowałem identyczne, jak w przypadku pejzażu, z tą różnicą, że "Landscape" zmieniłem na mniej wysycony i kontrastowy "Standard". Gdy zwiększałem ISO do 1600, by przyspieszyć migawkę, potwierdzały się wnioski z poprzedniego tygodnia. Rozjaśnianie cieni Optimizerem szumi poważnie w cieniach. Alternatywą było wypalenie oświetlonej słońcem części skały, czego oczywiście nie chciałem. Coś za coś.

Podsumowując. Autofocus sprawdza się bardzo dobrze, tak w pejzażu, jak w sporcie. Kluczem jest oczywiście właściwe stosowanie odpowiedniego trybu. Histogram można trzymać na wodzy przy pomocy ekspozycji, Optimizera i kontrastu. Wysycenie kolorów i ogólny nastrój zdjęcia można skutecznie modyfikować trybami strefy twórczej, co jest jeszcze przede mną. Zaś palącą bolączką do szybkiego rozwiązania jest balans bieli. Ani Auto-white balance, ani konkretne tryby nie ustawiają poprawnie spektrum barw w sposób uniwersalny. Błędy są zbyt częste. Nawet bracketing balansu (ustawienie "Low"), który stosowałem w ten weekend nie rozwiązał problemu. Zamówiłem już "szarą kartę" w sklepie foto. Będę też stosował bracketing balansu w ustawieniu "Hi", który oferuje większe różnice kolejnych stopni. Nie mogę się doczekać soboty!
Dystans: 40km.
 |
| Tu się kręciliśmy, ale szlakiem czerwonym nie chodziliśmy, bo poprowadzono go szosą. |
 |
| W rzeczywistości było tego więcej i wyżej, ale nasza ścieżka nie biegła szlakiem. |
 |
Z trudem wykonany przechwyt Piotrka i zachowane szczegóły zdjęcia w światłach i cieniach. Zakres maksymalny. |
 |
| Zakresy maksymalne wystawiają wspinacza i aparat na ciężką próbę. |
Komentarze
Prześlij komentarz