Cisza między kadrami

Niegowa

Pamiętnik

Wczorajszy dzień w Złotym Potoku był czasem intensywnego wysiłku intelektualnego i technologicznego – pierwsze próby z Profilami Obrazu Sony otworzyły przede mną nowe, niezbadane jeszcze pola NADFOTOGRAFII. Jednak w Klubie „Źródło” często przypominamy sobie nawzajem, że nieustanna produkcja obrazów może prowadzić do zatarcia tego, co najważniejsze: czystego doświadczenia bycia. Dzisiejszy wypad w okolice Niegowej był świadomym wyborem postu od patrzenia przez wizjer. To dzień „pomiędzy”, niezbędny, by teoria Fotografii Odklejonej mogła osiąść w mojej świadomości, zanim znów przybierze formę wizualną.

Wycieczka

Wybrałem żółty szlak łączący Moczydło z Ludwinowem. To trasa mniej uczęszczana, prowadząca przez lasy, które o tej porze roku tworzą niemal nieprzepuszczalną zieloną katedrę. Szedłem powoli, pozwalając stopom samym odnajdywać drogę pośród korzeni i piasku.

W połowie drogi, w miejscu, gdzie leśna ścieżka staje się wyjątkowo wąska, poczułem czyjąś obecność. Jurajski Wędrowiec nie musiał się materializować; był obecny w każdym powiewie chłodniejszego powietrza. Tym razem nie opowiadał o historii rodów czy budowie wapieni. Szedł obok w całkowitym milczeniu, jakby szanując moją potrzebę wyciszenia. „Prawdziwe widzenie zaczyna się wtedy, gdy zamykasz oczy” – zdawał się mówić ten spokój. Przeszliśmy razem odcinek ku Ludwinowowi, kontemplując rytm własnych oddechów i harmonię, jakiej nie da się zamknąć w żadnej ramie.

Fotografia

Odrzuciłem dziś aparat, by zatrzymać dla siebie prawdę efemeryczną tego dnia. Kontemplacja przyrody na trasie Moczydło – Ludwinów stała się dla mnie autentycznym zderzeniem świadomości ze światem, którego nie chciałem rozpraszać aktem fotografowania.

Proces „odklejania” odbywał się wewnątrz. Każdy promień słońca przebijający się przez korony drzew, każdy szelest runa był jak utwór muzyczny, którego nie da się nagrać, a jedynie przeżyć. To była lekcja Cudowności w czystej postaci – bez pośrednictwa krzemu i szkła. Te powidoki, które teraz noszę pod powiekami, staną się paliwem dla moich kolejnych eksperymentów z Profilem Obrazu.

Podsumowanie i porady

Wędrówka przez Niegową przypomniała mi, że fotografia to nie tylko robienie zdjęć, ale przede wszystkim sposób przeżywania świata. Czasem najmocniejszy obraz to ten, którego nie zrobiliśmy, bo byliśmy zbyt zajęci byciem częścią sceny.

3 porady dla szukających wewnętrznej równowagi:

  • Dzień bez aparatu: Raz na jakiś czas zostaw sprzęt w domu. Pozwól swojej wrażliwości „naładować się” bez presji tworzenia wyniku. To fundament Metodologii Straty.
  • Uważność na szlaku: Skup się na dźwiękach i zapachach lasu. To one budują emocjonalny kontekst, który później, podczas fotografowania, pozwoli Ci stworzyć obraz będący prawdziwym rezonatorem.
  • Kontemplacja zamiast dokumentacji: Jeśli widzisz coś zachwycającego, nie sięgaj od razu po telefon lub aparat. Pobądź z tym widokiem przez kilka minut. Zobacz, jak zmienia się w Tobie pod wpływem Twoich myśli. To jest właśnie tworzenie autoportretu.
Jurajskie szlaki. Cisza między kadrami na żółtym szlaku w Ludwinowie. Łukasz Cyrus, 2024.
Zdjęcie z innej, równie cichej wycieczki w tej okolicy.
Jurajskie szlaki. Cisza między kadrami na żółtym szlaku w Ludwinowie. Łukasz Cyrus, 2024.
Ten cichy kawałek szlaku przeszedłem dwa razy.

Jurajskie szlaki. Cisza między kadrami na żółtym szlaku w Ludwinowie. Łukasz Cyrus, 2024.
Profil spokojny, jak mój spacer.

Łukasz Cyrus i Jurajski Wędrowiec, 2024
Jurajskie szlaki. Cisza między kadrami na żółtym szlaku w Ludwinowie. Łukasz Cyrus, 2024.

Komentarze