Podróż ku wnętrzu cienia
Kostkowice
Pamiętnik
Czerwiec dobiega końca, a wraz z nim zamyka się pewien etap intensywnej pracy nad II edycją Konkursu Fotografii Odklejonej. Po ogłoszeniu wyników „Czarnego Światła” i triumfie projektu Kamy Rosińskiej, czułem potrzebę powrotu do źródeł – tam, gdzie teoria spotyka się z szorstkością wapienia. W Klubie Fotograficznym „Źródło” wciąż dyskutujemy o tym, jak „odkleić” obraz od dokumentu, ale to właśnie samotna (pozornie) wędrówka daje najwięcej odpowiedzi. Dzisiejszy wyjazd do Kostkowic miał być spokojnym domknięciem miesiąca.
Wycieczka
Ruszyłem niebieskim szlakiem z Kostkowic, który leniwie wspina się w stronę majestatycznych ostańców. Jura o tej porze roku jest soczyście zielona, wręcz przytłaczająca swoim biologicznym bogactwem. W pewnym momencie, gdy szlak niebieski przeciął się z czerwonym, usłyszałem metaliczny dźwięk sprzętu wspinaczkowego.
Wtedy go spotkałem. Michał – postać, której pasjonatom gór przedstawiać nie trzeba, dawny duch sprawczy Spotkań Górskich „Lawiny”. Na szlaku pojawił się niczym emanacja samego Jurajskiego Wędrowca – w jednym momencie był starym znajomym, w drugim mitycznym badaczem jurajskich czeluści. Michał właśnie przygotowywał się do wejścia do jednej z tutejszych jaskiń. Obserwowanie go, jak znika w mroku skalnego pęknięcia, było lekcją pokory.
Wędrowiec szepnął mi do ucha: „Widzisz? Każde wejście do jaskini to powrót do jaskini Platona. Michał nie szuka tam kamieni, szuka tego, co światło zostawia w mroku”. To spotkanie stało się osnową dzisiejszego dnia – zderzenie pasji eksploracyjnej z moją pasją zapisu efemerycznego.
![]() |
| Michał znika w mroku skalnego pęknięcia. |
Fotografia
W plecaku miałem dziś tylko jeden obiektyw – 55mm. To ogniskowa „uczciwa”, niemal ludzka, ale przez to wymagająca. Wykonałem kilka kolorowych zdjęć pamiątkowych, dokumentując moment, w którym Michał wtapia się w skalną szczelinę. Kolor był tu potrzebny, by oddać kontrast między ciepłym słońcem na zewnątrz a chłodnym mrokiem wewnątrz jaskini.
Jednak proces „odklejania” zaczął się chwilę później. Używając 55mm, musiałem podejść blisko, poczuć zapach wilgoci. Obraz przestał być relacją z wyprawy Michała, a stał się rezonatorem lęku i fascynacji przed nieznanym. Światło ślizgające się po krawędzi wejścia do jaskini stało się tym „Czarnym Światłem” – iskrą, która wywołuje wspomnienie o własnych, wewnętrznych ciemnościach. To nie była już fotografia wspinacza, to był autoportret moich emocji w obliczu tajemnicy.
![]() |
| Emocje w obliczu tajemnicy. |
Podsumowanie i porady
Dzień w Kostkowicach przypomniał mi, że najciekawsze rzeczy dzieją się na styku dwóch światów: światła i cienia, góry i jaskini, dokumentu i abstrakcji. Spotkanie z Michałem było tym „momentem iskrzenia”, którego nie planuje się w kalendarzu.
3 porady dla szukających „odklejenia”:
- Mrok jako rzeźbiarz: W wejściach do jaskiń szukaj nie tego, co widać w środku, ale tego, jak światło zewnętrzne definiuje krawędź ciemności. To tam rodzi się prawda efemeryczna.
- Ograniczenie 55mm: Spróbuj fotografować detale szerokich scen standardowym obiektywem. Zmusza to do ruchu ciałem i zmiany perspektywy, co jest pierwszym krokiem do „odklejenia się” od rutyny wzroku.
- Ludzka postać jako sztafaż emocjonalny: Jeśli fotografujesz kogoś na szlaku, nie rób portretu osoby. Zrób portret jej wysiłku lub jej zachwytu. Niech człowiek będzie tylko „śladem egzystencji” w krajobrazie.
![]() |
| Nie chodziłem wiele. Więcej obserwowałem. |
![]() |
| W tak ciepły dzień, nawet najmniejsza górka wydaje się wielka. |
Łukasz Cyrus i Jurajski Wędrowiec, 2024





Komentarze
Prześlij komentarz