Podróż ku wnętrzu cienia

Kostkowice

Pamiętnik

Czerwiec dobiega końca, a wraz z nim zamyka się pewien etap intensywnej pracy nad II edycją Konkursu Fotografii Odklejonej. Po ogłoszeniu wyników „Czarnego Światła” i triumfie projektu Kamy Rosińskiej, czułem potrzebę powrotu do źródeł – tam, gdzie teoria spotyka się z szorstkością wapienia. W Klubie Fotograficznym „Źródło” wciąż dyskutujemy o tym, jak „odkleić” obraz od dokumentu, ale to właśnie samotna (pozornie) wędrówka daje najwięcej odpowiedzi. Dzisiejszy wyjazd do Kostkowic miał być spokojnym domknięciem miesiąca.

Wycieczka

Ruszyłem niebieskim szlakiem z Kostkowic, który leniwie wspina się w stronę majestatycznych ostańców. Jura o tej porze roku jest soczyście zielona, wręcz przytłaczająca swoim biologicznym bogactwem. W pewnym momencie, gdy szlak niebieski przeciął się z czerwonym, usłyszałem metaliczny dźwięk sprzętu wspinaczkowego.

Wtedy go spotkałem. Michał – postać, której pasjonatom gór przedstawiać nie trzeba, dawny duch sprawczy Spotkań Górskich „Lawiny”. Na szlaku pojawił się niczym emanacja samego Jurajskiego Wędrowca – w jednym momencie był starym znajomym, w drugim mitycznym badaczem jurajskich czeluści. Michał właśnie przygotowywał się do wejścia do jednej z tutejszych jaskiń. Obserwowanie go, jak znika w mroku skalnego pęknięcia, było lekcją pokory.

Wędrowiec szepnął mi do ucha: „Widzisz? Każde wejście do jaskini to powrót do jaskini Platona. Michał nie szuka tam kamieni, szuka tego, co światło zostawia w mroku”. To spotkanie stało się osnową dzisiejszego dnia – zderzenie pasji eksploracyjnej z moją pasją zapisu efemerycznego.

Jurajskie szlaki. Podróż ku wnętrzu cienia - Kostkowice. Łukasz Cyrus, 2024.
Michał znika w mroku skalnego pęknięcia.

Fotografia

W plecaku miałem dziś tylko jeden obiektyw – 55mm. To ogniskowa „uczciwa”, niemal ludzka, ale przez to wymagająca. Wykonałem kilka kolorowych zdjęć pamiątkowych, dokumentując moment, w którym Michał wtapia się w skalną szczelinę. Kolor był tu potrzebny, by oddać kontrast między ciepłym słońcem na zewnątrz a chłodnym mrokiem wewnątrz jaskini.

Jednak proces „odklejania” zaczął się chwilę później. Używając 55mm, musiałem podejść blisko, poczuć zapach wilgoci. Obraz przestał być relacją z wyprawy Michała, a stał się rezonatorem lęku i fascynacji przed nieznanym. Światło ślizgające się po krawędzi wejścia do jaskini stało się tym „Czarnym Światłem” – iskrą, która wywołuje wspomnienie o własnych, wewnętrznych ciemnościach. To nie była już fotografia wspinacza, to był autoportret moich emocji w obliczu tajemnicy.

Jurajskie szlaki. Podróż ku wnętrzu cienia - Kostkowice. Łukasz Cyrus, 2024.
Emocje w obliczu tajemnicy.

Podsumowanie i porady

Dzień w Kostkowicach przypomniał mi, że najciekawsze rzeczy dzieją się na styku dwóch światów: światła i cienia, góry i jaskini, dokumentu i abstrakcji. Spotkanie z Michałem było tym „momentem iskrzenia”, którego nie planuje się w kalendarzu.

3 porady dla szukających „odklejenia”:

  • Mrok jako rzeźbiarz: W wejściach do jaskiń szukaj nie tego, co widać w środku, ale tego, jak światło zewnętrzne definiuje krawędź ciemności. To tam rodzi się prawda efemeryczna.
  • Ograniczenie 55mm: Spróbuj fotografować detale szerokich scen standardowym obiektywem. Zmusza to do ruchu ciałem i zmiany perspektywy, co jest pierwszym krokiem do „odklejenia się” od rutyny wzroku.
  • Ludzka postać jako sztafaż emocjonalny: Jeśli fotografujesz kogoś na szlaku, nie rób portretu osoby. Zrób portret jej wysiłku lub jej zachwytu. Niech człowiek będzie tylko „śladem egzystencji” w krajobrazie.
Jurajskie szlaki. Podróż ku wnętrzu cienia - Kostkowice. Łukasz Cyrus, 2024.
Nie chodziłem wiele. Więcej obserwowałem.

Jurajskie szlaki. Podróż ku wnętrzu cienia - Kostkowice. Łukasz Cyrus, 2024.
W tak ciepły dzień, nawet najmniejsza górka wydaje się wielka.

Łukasz Cyrus i Jurajski Wędrowiec, 2024
Jurajskie szlaki. Podróż ku wnętrzu cienia - Kostkowice. Łukasz Cyrus, 2024.

Komentarze