Bonifacy i Biakło
Rezerwat Sokole Góry ścieżką przyrodniczą
Wspomnienia
To był wyczerpujący tydzień. Wyczerpał mnie i baterie w moim aparacie. Tak bardzo nie było mnie w domu, że nie miałem ich kiedy naładować. Najlepszą puentą jest to, że na wycieczce nie miałem czym fotografować.
W połowie wakacji zaangażowaliśmy się z Olkiem z KF "Źródło" w uruchomienie galerii fotografii przy MDK na Janasa w Rudzie Śląskiej. Nasze zaangażowanie miało być czysto kuratoryjne, ale w końcu przekształciło się w konserwatorskie, co szczerze powiedziawszy mocno gra mi na nerwach. Nie lubię stukać młotkiem w instytucje publiczne nawet wtedy, kiedy dzieje się to w towarzystwie słowa "fotografia". Tak, czy siak, w poniedziałek, po całym dniu pracy pojechaliśmy z Olkiem i Łysym przykręcić parę śrubek. Odpowiednio poirytowany całą sytuacją, szybko zrobiłem awanturę o kompletny brak przygotowania ze strony beneficjenta naszej pracy. Na miejscu okazało się, że śrubek nie ma, wagi też nie. Nie ma też wkrętarki ani kabla. Oczywiście nie zrobiliśmy nic, poza zmarnowaniem czasu. Robotę w końcu zrobił Olek z Łysym dnia następnego, kiedy Olek zorganizował wszystko, co trzeba. Ja z kolei w środę powiesiłem na szybko zmontowaną ze starych zdjęć wystawę, żeby puste ramki nie świeciły ze ścian.
Tak, pomiędzy pracą a MDKiem na Janasa minęło pół tygodnia. Kolejne pół spędziłem w Galerii ZPAF w Katowicach, gdzie nocowałem podczas Nocy Muzeów. NOC-Ka przypadła akurat na ostatni dzień mojej wystawy "4 Pokoje", więc naturalnie wziąłem nocny dyżur, po skończeniu którego wystawę spakowałem do bagażnika, a Galerię Katowice wysprzątałem i odmalowałem na biało. Piątkowa szychta trwała 23h i w sobotę czułem się adekwatnie. Swoją drogą Olek też się nie opieprzał, bo w sobotę powiesił swoją wystawę "Co przyniesie dzień?" w Galerii Fermata na dworcu Chebzie.
Jesień jest też czasem, kiedy tradycyjnie zostajemy przysypani lawiną konkursowych zgłoszeń "Lawinowych", które potem uważnie w Klubie "Źródło" sondujemy w poszukiwaniu najciekawszych okazów. Pierwsze płatki już spadły, jeszcze nie jest to lawina, ale już się zbiera. Praca, którą teraz trzeba wykonać jest niewidoczna z internetów, ale konieczna, żeby później wszystko było na miejscu i na czas.
Po tak fotograficznym tygodniu, sobota upłynęła pod znakiem przygotowań do nadchodzącego tygodnia i nie w głowie było mi ładowanie baterii, nawet swoich.
Wycieczka
W niedzielę, pomimo niskiego stanu akumulatorów, reset był koniecznością. Załączone zdjęcie suchego pnia metaforycznie ilustruje mój stan psychiczny tego poranka.Pojechaliśmy w Sokole Góry raz jeszcze. Trochę jakby na "ręcznym" snuliśmy się ścieżką przyrodniczą pomiędzy skałkami w rezerwacie. Pooglądałem stare śmieci, wypatrzyłem kilka nowych dróg na Pielgrzymie, choć Lukas mówi, że one stare. Może stare, może nowe, może nowo obite. Ja się po nich nie wspinałem.
Spacer był krótki. Może z 5-6km (ścieżki nie ma na mapach, więc szacuję). Wystarczy. Za to było bardzo ładnie. Ścieżka kręci między skałkami i prowadzi na Bońka, skąd można popatrzeć na północ - na Biakło i Olsztyn. Wraz ze zmianą wysokości można zobaczyć jak zmieniają się piętra lasu. U góry, na żyznych glebach buki, na dole w piachach kwasolubne sosny. Taki mądrala jestem. Czytałem tablice na ścieżce.
Trochę było nam mało tej ścieżki, więc jeszcze poszliśmy na Biakło, z którego można popatrzeć na południe, na Bońka. Tak też zrobiliśmy, popatrzeliśmy, ale zdjęć nie mam, bo aparat już nie miał prądu. Ja też nie. Kawy mi się chciało.
Fotografia
![]() |
| Ruszamy na szlak szybko, bez kawy. |
![]() |
| Napotykamy "Znikające mury" Janusza. |
![]() |
| Lukas mówi, że drogi stare. |
![]() |
| Buki się panoszą w rezerwacie. |
![]() |
| Rzut oka na Biakło i Olsztyn. |
![]() |
| Urocza ścieżka na Biakło. |
![]() |
| Ostatnie zdjęcie, nim padły baterie. |
![]() |
| Jakoś tak się błąkaliśmy. |
Fotografia odklejona: 4 Pokoje.
Fotografia odklejona: Co przyniesie dzień?
Kwartalnik Fotografia: Znikające mury.











Komentarze
Prześlij komentarz